W dzień publikacji tego posta mija miesiąc od mojej ostatniej wizyty na siłowni. Choć od dawna nie czułem potrzeby deloadu, to od jakiegoś czasu zastanawiałem się czy nie zrobić go profilaktycznie. Cóż, COVID-19 podjął decyzję za mnie i zostałem z hantlami, gumą i ciężarem ciała. Mam wrażenie, że pisząc o ciemnych stronach fitnessu kopię leżącą aktualnie branżę, ale z drugiej strony jest to dobry moment na refleksję i zyskanie nowej perspektywy na pewne sprawy. Jakie zatem mogą być negatywne aspekty treningu i na co należy uważać?

Właśnie zdałem sobie sprawę z tego jak mało w ciągu ostatnich trzech lat spędzonych na siłowni rozmawiałem z poznanymi ludźmi o mentalnych aspektach treningu.

Systemy, ćwiczenia, partie mięśniowe, cele, zawody, żywienie, cheaty, samopoczucie – o tym wszystkim gadałem z chłopakami nie raz, ale co ze zmianami zachodzącymi wewnątrz nas? W jaki sposób zmienia się nasz sposób myślenia?

Trening siłowy buduje charakter, co do tego nie mam wątpliwości. Pracując nad najlepszą wersją siebie w finalnym rozrachunku zawsze znajdziesz się nad kreską.

Pamiętaj jednak, że medal ma dwie strony…

Ciemne strony fitnessu

Poniższe punkty wynikają z moich własnych praktyk oraz obserwacji światka fitness. Absolutnie nie twierdzę, że doświadczysz wszystkiego o czym tu mówię, niemniej jednak warto abyś był świadomy pewnych mechanizmów i tym samym lepiej je kontrolował.

Pogoń za perfekcją

Swego rodzaju estetyczny perfekcjonizm – zawsze czyste buty, piękno kształtów i geometrii, harmonijne kompozycje kolorystyczne, czy choćby odpowiednio skomponowane składniki posiłku, leży u podstaw mojego zainteresowania fitnessem. Mam pewne podejrzenia, choć nie jestem zupełnie pewien pochodzenia tej postawy. Może kiedyś przeanalizuję siebie na tyle, żeby to zrozumieć.

W kontekście treningu, praca nad własną sylwetką jest w pewnym sensie pogonią za perfekcją. Zasadniczo, nie ma nic złego w idei posiadania świetnie rozwiniętego ciała, choć jest ona nierealna i niebezpieczna. 

Rozpoczynając przygodę z fitnessem należy zbudować względem siebie rozsądne oczekiwania. W przeciwnym razie twoje wysiłki mogą okazać się rozczarowujące i zniechęcą cię do dalszej pracy.

Zdrowym podejściem wydaje mi się być realistyczny perfekcjonizm – zdrowa ocena własnej sytuacji i nastawienie na pracę nad najlepszą wersją siebie.

Wygórowane oczekiwania względem siebie

Od dawna już zastanawiam się jak wiele osób na siłowni boryka się bądź borykało z niską samooceną. Wiem, że ja byłem jedną z nich.

Żyjemy w świecie, w którym każdego dnia jesteśmy bombardowani obrazami wyidealizowanego, dla większości nieosiągalnego życia. Globalne marki zarabiają krocie na sprzedaży produktów dających obietnicę zbliżenia się do ideału. Również w kontekście własnego ciała.

Bądźmy jednak realistami. Ja nigdy nie będę wyglądał tak jakbym naprawdę chciał, ani ty nie staniesz się nagle modelką z żurnala. Czy oznacza to zatem, że nie warto się starać? HELL TO THE FUCKIN NAW!

Chodzi właśnie o to, że masz dać z siebie wszystko, ale jednocześnie nie zawieszać sobie poprzeczki zbyt wysoko. Pogoń za formą to nie “wszystko albo nic”.

Po latach treningu miewam chwile, kiedy muszę przystanąć, przypomnieć sobie skąd idę i ile już osiągnąłem i poklepać się samemu po plecach. Równoważy to niebezpieczne momenty, w których chcę więcej, wciąż od siebie wymagam i przez to tracę poczucie wszystkich dotychczasowych osiągnięć. A warto i należy o nich pamiętać.

Wysokie oczekiwania względem partnerki 

Kontynuując, ale kończąc jednocześnie temat idealizacji i oczekiwań chciałbym poruszyć kwestię związków.

Jeżeli wkręcisz się w fitness na tyle, że stanie się on twoim stylem życia (a żeby coś w nim osiągnąć tak właśnie musi się stać), zaczniesz oczekiwać więcej od swojej obecnej lub przyszłej partnerki.

I zasadniczo dlaczego nie miałbyś tego robić?

Regularne uprawianie sportu narzuca pewien reżim, wiąże się z wyrzeczeniami, wymaga skupienia i orientacji na długoterminowe cele. Trenując, reorganizujesz swoje życie i rzeczy zaczynają się dzielić na te, które przybliżają cię do celu i te, które stanowią dystrakcję. To zresztą sprawdza się nie tylko w sporcie.

No dobra, ale gdzie tu jest problem?

Jeżeli twoja obecna partnerka nie podziela twojego zainteresowania świadomym żywieniem i aktywnością fizyczną, może być jej trudno zrozumieć niektóre z twoich zachowań, a tym samym cię wspierać. Skoro jednak jesteście razem, musi być między wami coś więcej, a wasz związek oparty jest na stabilnych i niezależnych od sportu fundamentach. Z drugiej strony, wspólny trening może okazać się fajnym zacieśniaczem relacji i mega podkręca libido, także…

Sytuacja singla, zwłaszcza jeżeli zrobi on rozsądną formę, jest trudniejsza. Przez większość życia nie miałem swojego typu kobiety. Odkąd jednak zacząłem swoją fit podróż, doszedłem do konkluzji, że najbardziej podobają mi się dziewczyny, które trenują, a niestety nie ma ich aż tak dużo.

Jeżeli mentalnie znajdziesz się w podobnej sytuacji, twój krąg partnerek, którymi faktycznie jesteś zainteresowany w kategoriach “coś więcej” znacznie się zawęży.

Szczerze? Workout & fuck > Netflix & chill 🤷🏻‍♂️

Jakkolwiek to nie zabrzmi, ale jeśli sam jesteś relatywnie w formie, a do tego na co dzień stykasz się w społecznościówkach i realu z sylwetkami jakie ma może 15% społeczeństwa, twoje standardy rosną, a to może być w pewien sposób niebezpieczne dla ciebie.

Wzmożona atencyjność

Jeżeli mówimy o ciemnych stronach fitnessu, nie sposób nie wspomnieć o roli jaką odgrywają w tym media społecznościowe.

Moja prywatna i niepotwierdzona teoria zakłada, że spora część osób angażujących się w fitness motywowana jest chęcią poprawy samooceny i uzyskania aprobaty otoczenia. Nawet jeśli robią to nieświadomie.

To z kolei, w połączeniu z możliwościami ekspresji jakie dają nam media społecznościowe może prowadzić do wzmożonego poszukiwania atencji. 

I Did It Reaction GIF by Originals - Find & Share on GIPHY

Skala tego zjawiska bywa różna, ale niech pierwszy rzuci lajka, kto nigdy nie wstawił swojego zdjęcia w nadziei uzyskania jawnej aprobaty innych. 

Nie mam żadnego problemu z publikowaniem własnego wizerunku online i sam to robię. Należy jednak uważać, aby nie uzależnić się zbytnio od wyrzutów dopaminy powodowanych polubieniami.

Ich niedobór, a ten z pewnością na jakimś etapie się pojawi, może wywoływać negatywne reakcje przypominające odstawienie narkotyków.

Skryta zazdrość

Długo zastanawiałem się jak najlepiej ugryźć ten temat. Jeżeli znasz pojęcie Schadenfreude, myśl o czymś w rodzaju jego antonimu, uczuciu smutku spowodowanego czyimś sukcesem.

Powtarzam, że motywacja do pracy nad sylwetką musi ostatecznie pochodzić z wnętrza, choć początkowo chęć uzyskania poklasku otoczenia może stanowić bodziec inicjujący zmiany.

Na koniec dnia przekonasz się, że mało kto będzie ci kibicował i obdarzy choćby nic nie kosztującym dobrym słowem. Jeżeli osiągasz cele, nie tylko w fitnessie i podnosisz tym samym swoją wartość, uwypuklasz jednocześnie słabości innych. Wydaje mi się, że jest to pewien sposób niebezpośredniej krytyki, a kto lubi “wysłuchiwać” niepochlebnych rzeczy na swój temat?

Tym samym, jeżeli zrobisz formę, nie spodziewaj się gratulacji płynących z każdej strony. Twoja przemiana nie pozostanie niezauważona, lecz na pewno nie każdy będzie czuł się komfortowo z tym, że tobie się udało, a on nie wie jak.

To zabawne, że najwięcej wiadomości i wsparcia dostałem od osób, od których najmniej się tego spodziewałem, ale nie mam o to oczywiście do nikogo żalu czy pretensji. Nikt nie ma pieprzonego obowiązku składania ci gratulacji, nawet jeśli ich to nic nie kosztuje. Niemniej jednak samo zjawisko jest ciekawe i warte odnotowania.

Zrób formę i bądź z siebie dumny. Cała reszta to tylko efekt uboczny.

Podsumowanie

Nowe życiowe projekty rodzą nadzieję. Zabierając się za nie budujemy w głowie wizje, liczymy na zmiany na lepsze i oczekujemy postępu. Mechanizmy te są niezbędne do wygenerowania motywacji do działań i odniesienia sukcesu.

Nie inaczej rzecz ma się z fitnessem.

Rozpoczynając trening, masz w głowie wizję tego jak chciałbyś wyglądać i czuć się za jakiś czas. Wierzysz, że forma pomoże ci osiągnąć również inne cele oraz wygeneruje pewne reakcje ze strony otoczenia.

To wszystko prawda i rzeczy te będą mieć miejsce. Niewiadomą jednak pozostaje stopień w jakim twoje oczekiwania pokryją się z rzeczywistością.

Niniejszy post ma celu umocnienie twojej pozycji startowej oraz zwiększenie prawdopodobieństwa sukcesu poprzez okiełznanie własnych oczekiwań względem siebie i innych, silniejsze zakorzenienie w realiach.

Aby zmaksymalizować przyjemność czerpaną z fitnessu określ swoje realistyczne możliwości i cele, wymagaj od siebie wystarczająco dużo, aby je osiągnąć i nie polegaj na aprobacie świata zewnętrznego definiując swój sukces.

To wszystko jest w twoim zasięgu, powodzenia!

Udostępnij