Akceptacja otyłości to rosnący problem (gra słowna niezamierzona). Według WHO liczba otyłych osób na świecie potroiła się od 1975 r. Zdaniem organizacji nadmierna waga, której można przeciwdziałać, zabija częściej, niż zbyt niska. Trudno też będzie znaleźć lekarza nie wiążącego otyłości z problemami zdrowotnymi. Jednocześnie można zaobserwować trend przedstawiania zbędnych kilogramów jako czegoś, czym nie ma co się przejmować, a wręcz należy celebrować, a to jest naprawdę szkodliwe dla ciała i umysłu.

Na wstępie należy ci się wyjaśnienie dlaczego w ogóle wtrącam swoje trzy grosze w tym temacie. Otóż sam byłem kiedyś grubawy. Powiedzmy, że brakowało mi trochę do otyłości, ale byłem w związku z tym daleki od jakościowego życia. Widzę to zwłaszcza teraz, będąc w rozsądnej formie i mogąc porównać oba stany. Trudno mi jest zatem uwierzyć, że ktoś może czuć się dobrze będąc zakopanym znacznie głębiej niż ja kiedykolwiek byłem.

Poza tym wciąż uwielbiam jedzenie (czyt. lubię wchłonąć ilość kalorii, która nie służy przeciętnemu człowiekowi), chyba nawet bardziej niż kiedy byłem gruby, a nie da się ukryć, że relacja z nim jest kluczowa dla ciała i umysłu.

Walka z otyłością i jej skutkami kosztuje miliardy dolarów rocznie. Są to pieniądze wyrzucone w błoto, ponieważ otyłości można przeciwdziałać dużo taniej poprzez edukację, rozsądne odżywianie i aktywność fizyczną.

Mając to wszystko na uwadze kompletnie nie rozumiem akceptacji oraz gloryfikacji otyłości. Szczerze, nie wiem co z dwojga jest gorsze. Jeżeli źle wyglądasz i źle się czujesz, to dlaczego chciałbyś to promować? Nikt przy zdrowych zmysłach nie patrzy na osobę otyłą i nie myśli “świetnie, tego chcę dla siebie”.

Zdaję sobie sprawę, że definicje dobrego wyglądu i samopoczucia w globalnym ujęciu są w pewnym stopniu względne, ale dla mnie zwały zbędnej tkanki tłuszczowej i spowodowana tym ograniczona zdolność ruchowa i wydolnościowa nie są niczym atrakcyjnym w żadnym tego słowa znaczeniu. Jestem przekonany, że nie jestem jedyną osobą, która tak uważa.

Nie mogłem uwierzyć, że kiedy Adele schudła i pokazała efekty swoich wysiłków online, część ludzi była na nią zła, a uwierz, że to tylko wierzchołek góry lodowej.

W jaki sposób otyłość jest promowana?

Ok, być może ten temat jest dla ciebie czymś nowym i zastanawiasz się o czym ja tu bredzę, przecież nikt nie promuje otyłości.

Otóż mylisz się.

Fat acceptance to ruch społeczny polegający na akceptacji i normalizacji niezdrowych nawyków i sylwetek.

Otyłość umieszczana jest w kolorowym, krzykliwym opakowaniu konotującym rebelię, wolność wyboru, odwagę i akceptację samego siebie. Bodaj pierwszą fat influencerką, z którą się spotkałem jest Tess Holliday.

https://www.instagram.com/p/B9VqC5_plfh/
https://www.instagram.com/p/CCSLJrUpPCW/
https://www.instagram.com/p/CE0CHYkn5Cv/

Żadna ilość makijażu, designerskich ubrań, profesjonalnych zdjęć, czy inspirujących opisów nie przekona mnie do przyznania, że jest ona atrakcyjna i świetnie się czuje na co dzień.

Niedawno poznałem też Meg Boggs, która pozycjonuje się jako otyła lecz usportowiona. Umówmy się, surowa siła potrzebna do martwego ciągu ma niewiele wspólnego z byciem zdrowym. Nawet bijących rekordy trójboistów trudno nazwać zdrowymi, a nie są oni nawet w pobliżu posiadania takiej ilości zbędnego tłuszczu.

https://www.instagram.com/p/B-nsfKWA163/
https://www.instagram.com/p/CB0-tI8AhRq/
https://www.instagram.com/p/CD2Ak1nAugv/

Akceptacja otyłości widoczna jest również w prasie oraz wykorzystywana w marketingu. W parze z tym idą zmiany w języku, który rodzi określenia typu plus size model. Zaklinanie rzeczywistości odbywa się poprzez tworzenie pozytywnych asocjacji związanych z otyłością co odzwierciedlają hasztagi używane w mediach społecznościowych przez fat activists:

#BodyPositivity #CelebrateYourSize #AlternativeCurves #FatGirlMagic #SelfLove #FatPositive #SelfCare #LoseHateNotWeight #FatLiberation

Poczytaj więcej o tym jak język kreuje rzeczywistość.

Co ciekawe, akceptacja otyłości zdaje się być wymierzona w głównej mierze w kobiety. 

Spójrzmy na instagramowy profil Calvin Klein:

https://www.instagram.com/p/B8EdjXyp3b-/
https://www.instagram.com/p/B5YNCd5J4MI/
https://www.instagram.com/p/CBzM2Z5Dqwy/

Nie znalazłem tam ani jednego zdjęcia grubego faceta, a już tym bardziej z podpisem mówiącym jaki to jest odważny i stawiający czoła społecznym normom.

Na profilu fit popowego Men’s Health wszyscy faceci również są w formie.

Z kolei taki Health Magazine znów promuje kobiece sylwetki z wyraźnym nadmiarem kilogramów:

https://www.instagram.com/p/CDGzC9NDbJz/
https://www.instagram.com/p/CCiv4RzHbOO/
https://www.instagram.com/p/B2c–AgIlYr/

Dlaczego otyłość jest akceptowana?

Fat acceptance jest częścią ruchu body positivity, którego celem jest odniesienie się do nierealistycznych standardów piękna oraz budowa pewności siebie i promocja samoakceptacji. W teorii jest to godne pochwały, ale w praktyce stanowi kompletnie nieudaną próbę rozwiązania istotnego problemu.

Socjopolityczna poprawność nigdy nie była na wyższym poziomie niż w 2020.

Max Fleischer Levels GIF - Find & Share on GIPHY

Jako racjonalista i logik absolutnie jej nie znoszę. Ludzie nie są sobie równi, posiadane przez ludzkość zasoby nie są nieograniczone, a pieniądze nie biorą się znikąd (no, chyba że rząd drukuje je, aby utrzymać korporacje na rynku w czasie kryzysu, ale to temat na osobny post). Dlaczego takie rzeczy trzeba tłumaczyć dorosłym osobom?!

Socjopolityczna poprawność przybiera całe mnóstwo form, a w kontekście niniejszego posta oznacza, że musisz głaskać ludzi otyłych mówiąc im, że są piękni, cudowni i zdrowi w każdym rozmiarze.

Fat shaming, który zwyczajnie działa (pomógł i mi) i wymusza okresowy dyskomfort w celu uniknięcia dyskomfortu trwającego całe życie jest absolutnie zabroniony.

Powiedzenie komuś, że jest gruby i powinien zmienić swoje życie określane jest jako fatphobia i regularnie porównywane do historycznie zbrodniczych reżimów. Nie przesadzam ani trochę. Jeżeli mi nie wierzysz, musisz spędzać więcej czasu na Twitterze.

fatphobia

Idea akceptacji i promocji otyłości jest tak idiotyczna, że musi za tym stać jakaś głębsza agenda…

Mentalność ofiary

Integralnym komponentem socjopolitycznej poprawności jest mentalność ofiary, przeświadczenie, że to nie moja wina, że to czynniki zewnętrzne są odpowiedzialne za moją złą sytuację, w tym przypadku połączona z rebelią przeciwko klasycznym standardom piękna.

Mentalność ofiary znajduje zastosowanie (tak, stanowi ona narzędzie wywierania wpływu) w wielu społecznie problematycznych kwestiach.

Rzeczywistym ofiarom nieszczęśliwych zrządzeń losu należy się oczywiście zrozumienie i wsparcie. Jeżeli jednak jesteś czarny i biedny w Ameryce, najbogatszym kraju w historii tej planety z niemal nieograniczonymi możliwościami, to najprawdopodobniej jest to twoja wina, a nie systemowy rasizm. Jeżeli jesteś gruby, nie jest to wina fast foodowych sieci, tylko twoja własna niewiedza, lenistwo i brak dyscypliny.

Tak, wiem że mogą istnieć pewne współistniejące schorzenia znacznie podnoszące ryzyko otyłości, ale nie występują one na taką skalę jak niektórzy chcieliby myśleć.

Mentalność ofiary niemal zawsze idzie w parze z roszczeniową postawą – to ty akceptuj mnie jakim jestem, ja nie mam zamiaru się zmieniać! Świat musi dostosować się do mnie!

Emocje i seksualność

Osobami otyłymi, zwłaszcza kobietami, z pewnością targają silne emocje.

Ja, jako facet, interesując się branżą fitness i oglądając codziennie mnóstwo wyidealizowanych sylwetek muszę podejmować świadome mentalne kroki, aby utrzymać swoją samoocenę i oczekiwania na zdrowym poziomie.

I teraz kontrowersyjne stwierdzenie, ale…

Owszem, faceci nie są odporni na próżność, ale i tak inwestują w swoje ciała dużo bardziej z pobudek czysto sportowych, niż kobiety z powodów związanych z pięknem i atrakcyjnością.

Próbuję tu powiedzieć, że kobiety są znacznie bardziej bombardowane nieosiągalnymi ideałami i być może gorzej znoszą niemożność ich osiągnięcia, zwłaszcza, że to właśnie ten ideał jest ich celem, a cała podróż prowadząca do niego, dająca satysfakcję trenującym facetom jest mało istotna.

Innymi słowy, jeżeli jesteś nieatrakcyjną, otyłą kobietą atakowaną z każdej strony hiperseksualizowanymi obrazami nieosiągalnych sylwetek, być może zaczynasz wyrabiać w sobie agresywny mechanizm obronny oparty na próbie normalizacji otyłości.

Lubię Freuda, tego żydowskiego ćpuna i erotomana (patrz jakie niepoprawne politycznie, choć w 100% prawdziwe określenie!) za to, że dostrzegał wagę seksualności w naturze i psychice ludzkiej. Są to aspekty naszego istnienia, od których nie da się po prostu uciec – pomyśl choćby o księżach łamiących celibat.

Upodobania są różne, ale żaden facet z jakim kiedykolwiek rozmawiałem nie wyraził zainteresowania otyłą kobietą. Faceci tacy z pewnością istnieją, ale ich fetysz nie jest też czysto seksualny.

Zastanawiam się jaką rolę w tym wszystkim pełni zazdrość i pewne zakłamanie. Eksperyment myślowy, który proponuję jest prosty. Ile z otyłych i rzekomo zadowolonych ze swojej sytuacji osób pozostałoby w swoim ciele mając możliwość stania się fit za dotknięciem czarodziejskiej różdżki?

Klasyczne piękno istnieje i jest trudne do osiągnięcia. Inaczej nie miałoby dla nas takiej wartości.

Jeżeli zaczniemy traktować wszystko jako piękne, pozbędziemy się jakichkolwiek standardów, a pojęcie piękna straci wartość. Dla definicji piękna musi istnieć punkt odniesienia, checklista. 

Co tu się odjaniepawla?!

Zawsze miałem w życiu więcej pytań niż odpowiedzi, ale te, które wydaje mi się, że mam staram się udzielić. Chcę również zmuszać cię do myślenia o pewnych sprawach być może inaczej niż dotychczas.

Ktokolwiek tak naprawdę manipuluje społeczeństwem nie chce, aby było ono zdrowe na ciele i umyśle. Jeżeli świadomie się odżywiasz i uprawiasz regularną aktywność fizyczną, nie w głowie ci bzdury o byciu zdrowym w każdym rozmiarze i przekonywanie o tym świata.

Akceptacja otyłości to kolejny sposób na antagonizowanie społeczeństwa i generowanie nierealnych problemów. Ludzie w formie są zdrowsi, sprawniejsi, mądrzejsi i szczęśliwsi – czy takie społeczeństwo leży w interesie np. firm farmaceutycznych czy przemysłu rozrywkowego? Czy takim społeczeństwem łatwiej jest zarządzać i manipulować?

Jeżeli jesteś otyły i szczęśliwy, spoko, more power to you. Nie próbuj jednak przekonywać świata, że jest to dobry i pożądany stan rzeczy.

Nie każdy musi aspirować do modelowej sylwetki i nie każdy jest w stanie ją osiągnąć i nie ma w tym nic złego. Problem pojawia się kiedy miliony ludzi pokazują poparcie dla ładnie zapakowanej otyłości.

Zajadanie uczuć jest prawdziwe, ale nie może stanowić wymówki dla bycia grubym. Złe stany mentalne mogące prowadzić do otyłości również są prawdziwe, ale wiesz co jest rozwiązaniem dla tego problemu? Wzięcie się za siebie i zrzucenie paru kilogramów! Osoba otyła musi spojrzeć w głąb siebie i odpowiedzieć sobie na pytanie co doprowadziło do tej sytuacji, jakie są powody tego stanu rzeczy, a następnie znaleźć sposób na jej naprawę.

Istnieje cienka linia pomiędzy walką z nieosiągalnymi standardami piękna, a zwykłym lenistwem, obżarstwem i promocją otyłości jako czegoś, co nie jest problemem i powinno być celebrowane.

Ciekawe, czy małolaty na osiedlu wciąż dostają ksywkę gruby czy może ktoś już tego zabronił…


Jeżeli spodobała ci się powyższa treść, rozważ wsparcie mojej twórczości oraz utrzymania domeny i hostingu przekazując datek za pomocą zwykłej karty debetowej lub PayPal.


Udostępnij