Internet jest cholernie niebezpieczny. Pełno jest w nim króliczych nor, do których mam tendencję wpadać. Regularnie miewam okresy kiedy napotykam intrygujące zjawiska i zaczynam konsumować powiązane z nimi treści w niezdrowych ilościach. No właśnie, a skoro już mowa o nadprogramowej konsumpcji, chciałbym dziś poruszyć temat mi nieobcy, a przy okazji ściśle związany z jednym z motywów przewodnich tego bloga. Zostań ze mną, aby dowiedzieć się więcej o tym czym są zaburzenia odżywiania i jakie znajdują ujście online. 

Istnieje wąska grupa rzeczy, o których myślę naprawdę (za) dużo. Z uwagi na tryb życia jaki prowadzę, jedzenie jest jedną z nich. 

Zainteresowanie tematem zaburzeń odżywiania dojrzewał we mnie od dłuższego czasu. Po raz pierwszy z treściami jakie konsumowałem na potrzeby tego posta mogłem spotkać się jakiś rok albo i więcej temu. 🤔

Zacznijmy od podstaw. 

Czym są zaburzenia odżywiania?

Zdrowa relacja z jedzeniem i świadome odżywianie są kluczowe dla jakościowego życia. Wszelkie aberracje w tak podstawowym dla naszego funkcjonowania obszarze mogą stać się bardzo problematyczne. 

Pojęcie zaburzeń odżywiania jest dość samowyjaśniające, więc nie będę się tu silił na kliniczną definicję. 

Dużo bardziej interesuje mnie forma ich ekspresji oraz przyczyny, a tymi mogą być zarówno głębsze problemy o podłożu psychicznym, jak i wadliwa biochemia.  

Głównymi zaburzeniami odżywiania są:

Anoreksja idąca w parze z zaburzeniem obrazu własnego ciała i lękiem przed przybraniem na wadze. U jej przyczyn leży zbiór powiązanych ze sobą czynników osobowościowych, społeczno-kulturowych i biologicznych. Co ciekawe, występuje ona od 6 do 12 razy częściej u kobiet niż mężczyzn, a aż 75% przypadków zaczyna się przed 25 rokiem życia. 

Anoreksję dodatkowo dzieli się na typ restrykcyjny, gdzie dana osoba znacznie ogranicza ilość spożywanych posiłków i okazjonalnie stosuje środki przeczyszczające oraz typ bulimiczny, z regularnymi napadami objadania się, a następnie prowokowaniem wymiotów. 

Bulimia obejmująca napady objadania się (binge eating), po których następują zachowania kompensacyjne – wymioty, głodówki, stosowanie środków przeczyszczających i diuretyków czy nadmierna aktywność fizyczna.

Osoby cierpiące na bulimię uciekają się do niebezpiecznych dla zdrowia sposobów kontrolowania wagi ciała, a częstymi powodami takiego zachowania są brak samoakceptacji i akceptacji przez grupę rówieśniczą, emocjonalne zaniedbanie w dzieciństwie, zaburzenie mechanizmu samokontroli czy uszkodzony ośrodek sytości w mózgu. Szacuje się, że bulimia może być nawet 4-6 razy częstsza niż anoreksja.

Poza dwoma głównymi, omówionymi powyżej zaburzeniami odżywiania występują też takie przypadłości jak jedzenie kompulsywne, jedzenie nocne czy ortoreksja.

YouTube

Zaburzenia odżywiania na YouTube to głównie kompulsywne objadanie się – binge eating disorder (BED), chyba ze względu na formę jaką ono przyjmuje. 

Mukbang to zjawisko, które zrodziło się w Korei i polega na pochłanianiu olbrzymich ilości jedzenia, transmitowaniu tego na żywo i opcjonalnych interakcjach z widzami. Oryginalnym założeniem było wspólne spożywanie posiłków, ale w wersji amerykańskiej szybko przestało o to chodzić i mukbangi stały się pretekstem do ekspresji, ale i monetyzacji swojego BED.

Głównymi gwiazdami tego nurtu, które miałem okazję poznać są Amberlynn Reid, Foodie Beauty, Life by Jen, Nikocado Avocado oraz Joey’s World Tour – uwaga, zwłaszcza dwie ostatnie pozycje mogą być dla wielu za mocne, klikasz na własną odpowiedzialność. 😧

Przedsmak

Cóż można powiedzieć o tych jakże fascynujących z badawczego punktu widzenia jednostkach? Obawiam się, że niewiele dobrego, ale to nie tak, że ja z założenia chcę mieszać ich z błotem. 

Moim celem jest opis i możliwie obiektywna analiza ich zachowań w kontekście odżywiania. W swoim manifeście sprzeciwiającym się akceptacji i promocji otyłości wspomniałem jak bardzo nie lubię mentalności ofiary. Tutaj jednak zaznaczę, że YouTuberzy, o których mówię borykali się z szeregiem życiowych problemów, w tym na wczesnym etapie życia, co stanowi pewne wytłumaczenie ich obecnych zachowań, choć i tak nie powinno ich usprawiedliwiać.

No dobrze, co z moją analizą?

Zasadniczo mój mukbanger all-star lineup nie składa się z jakichś kompletnych ćwierćmózgów. Niekoniecznie podyskutujesz z nimi o Jungu czy Wittgensteinie, ale ich głupota nie poraża.

Tym dziwniejsze jest zatem to, że pomimo rozumienia szkodliwości swojego postępowania w połączeniu z dostępnością wiedzy na temat żywienia brną w swoje autodestrukcyjne zachowania. Zdarza im się wyrażać wstyd nad swoim postępowaniem, ale i tak nie są w stanie przestać jeść. Często mówią o sobie otwarcie food addict lub wspominają, że znajdują się w pleasure trap. Jedzenie, zwłaszcza bogate w tłuszcz i cukier jest dla nich jak narkotyk, dosłownie.

Praktyki, którym oddają się mukbangerzy ku uciesze bądź zdegustowaniu widzów to moim zdaniem klasyczny przykład emocjonalnego jedzenia. Musi istnieć głębsze psychologiczne podłoże zajadania. Jedzenie wypełnia jakiś rodzaj egzystencjalnej pustki i przynosi komfort w trudnych chwilach. 

Próby zmiany – naprawy nawyków, obnażają ich brak wiedzy nt. odżywiania. Kupują oni mrożone warzywa, myślą, że słówka takie jak bio czy vegan na opakowaniu przyspieszą odchudzanie, jedzą, o zgrozo 😱 węgle z węglami – mac n cheese bądź jakiś azjatycki makaron nierzadko przegryzany jest pieczywem. 

Od czasu do czasu, pod wpływem jakiegoś health scare bądź innego impulsu, osoby będące przedmiotem tego posta postanawiają wprowadzić zmiany i przejść na dietę. Duży problem z odchudzaniem, o którym moim zdaniem za rzadko się mówi, jest taki, że przychodzi point of no return. Na zgubienie zbędnych kilogramów potrzeba czasu, czasami sporo, a ten jest ograniczony. Utrata tak wielkiej ilości tkanki tłuszczowej może być w pewnym momencie zwyczajnie niemożliwa, należy zatem w ogóle nie doprowadzać się do takiego stanu.

Niesamowicie trudno jest wydostać się z tak głębokiej dziury w jakiej są. Osoby cierpiące na BED często nie rozumieją, że w ich przypadku bez regularnych głodówek nie ma szansy na poprawę. Tycie jest raczej łatwe i przyjemne, ale odkręcenie problemu staje się ekstremalnie trudne. Osoby te szybko się poddają ponieważ oczekują quick fix, który nie istnieje i to nakręca spiralę. Generują one cykl chęci zmiany i ciągłej porażki. 

Co więcej, ich środowisko oraz obecność w mediach społecznościowych nie pomagają im zmienić życia. YouTube w dużym stopniu pozwala im na kontynuację swoich destrukcyjnych zachowań poprzez wyświetlenia nabijane przez ludzi nie mogących oderwać wzroku od tej żywieniowej katastrofy. 

O popularności tego rodzaju treści może dodatkowo świadczyć fakt, iż istnieje mnóstwo kanałów również kręcących solidne wyświetlenia, bazujących na kompilacjach i innych edycjach materiałów oryginalnych takich jak modulacja głosu, zbliżenia, podkreślenie szczególnie wstydliwych momentów czy cyrkowa muzyka. Z jakiegoś powodu ludzie chcą to oglądać. 🤷🏻‍♂️

reddit 

Kolejną platformą społecznościową, na której trafiłem na treści związane z zaburzeniami odżywiania jest reddit. Pewnego dnia podczas scrollowania feedu algorytm był tak uprzejmy, aby polecić mi EDanonymemes Myślę sobie, memy – lubię ✅ odżywianie – lubię ✅ zobaczmy zatem co do zaoferowania ma ten subreddit. 

Generalnie publikowane tutaj treści znacznie różnią się od tych na YouTube, nie tylko pod względem samej formy. 

Memy udostępniane przez członków tego subreddita są często mroczne, choć jednocześnie bardzo prawdziwe, co czyni je w jakiś pokręcony sposób zabawnymi, przynajmniej dla osób będących w temacie. 

Z uwagi na formę treści oraz sposób ich konsumpcji, mamy tu do czynienia z całym spektrum zaburzeń odżywiania i powiązanych z nimi zachowań. Memy te tworzone są przez osoby cierpiące na ED i dla takich właśnie osób, co poznać można po tym jak bardzo są w punkt. 🎯

Należałoby teraz zapytać po co wyśmiewać niszczące życie zaburzenia mające swoje podłoże w psychice?

Wydaje mi się, że jest to swoista metoda radzenia sobie z posiadanym problemem (coping mechanism) oraz poszukiwanie wsparcia w społeczności osób przechodzących przez to samo.

Z trzech platform, które tu omawiam ta wciągnęła mnie najbardziej z uwagi na to, że jest najmniej czasochłonna, stanowi pokaz ludzkiej kreatywności, a także dostarcza niefiltrowanego wglądu w umysły osób borykających się z zaburzeniami odżywiania. 

Twitter

Początkowo ta sekcja posta miała inną postać, ale po zrobieniu nieco głębszego riserczu postanowiłem napisać ją na nowo.

W moim doświadczeniu Twitter wydaje się być najbardziej liberalną (dającą przyzwolenie) i zróżnicowaną pod kątem dostępnych treści platformą społecznościową. Można na nim znaleźć naprawdę wszystko. Podobnie jak chociażby na Instagramie, hasztagi stanowią jej bardzo istotną część, pozwalając organizować treści i skupiając wokół siebie społeczności.

Osoby cierpiące (ale skoro tego chcą, to czy na pewno? 🤔) z powodu zaburzeń odżywiania, na Twitterze to praktycznie tylko młode i bardzo młode dziewczyny, używają szeregu hasztagów, pośród których najpopularniejszymi wydają się być:

#thinspo oraz jego wariacja #thinsp0

Ich założeniem jest publikacja szczegółów swojej diety, a w zasadzie głodzenia się, celem osiągnięcia niesamowicie szczupłej, często wręcz niezdrowo anorektycznej sylwetki. Ruch thinspiration bazuje na zdjęciach innych kobiet, modelek, które do tego są często silnie edytowane i przedstawiają proporcje ciała, których nie da się uzyskać żadną ilością diety i ćwiczeń. Oczywiście to nie jest tak, że niesamowite sylwetki nie istnieją, ale nie da się ulepszyć posiadanych genów głodówką.

Można by pomyśleć, że nie ma w tym nic złego. Idea pracy nad najlepszą wersją siebie, w tym fizyczną, jest czymś, co sam promuję, w czym zatem problem? Cóż, niestety, ale pogoń za ideałem sprowadza te młode i podatne dziewczyny na drogę zaburzeń odżywiania, głównie anoreksji i bulimii. 

Zasadniczo, #thinspo to nie tyle fitness, co chęć bycia modelowo szczupłą, za wszelką cenę. Młode dziewczyny chcące wyglądać jak e-girls i VSCO girls z TikToka na przemian głodzą się, objadają, wymiotują, stosują środki przeczyszczające i robią szereg innych rzeczy, o których pewnie nie mam pojęcia. Wszystko to, aby mieć nogi o jednakowym obwodzie na całej długości oraz mikrotalię.

https://twitter.com/ricecakesdiet/status/1356711058350608384
https://twitter.com/neodieter/status/1357589737561677825

#fatspo oraz odpowiednio #fatsp0

Tutaj mamy do czynienia z opozycją #thinspo czyli afirmacją i promocją otyłości. Dziewczyny publikujące tego typu treści, wbrew wszelkim standardom, przedstawiają swój typ sylwetki jako coś atrakcyjnego czy słodkiego.

Cały ruch oparty jest na rebelii, założeniu, że takie one po prostu są i jakakolwiek zmiana nie jest w ich mocy. Jak wiadomo, jest to coś, z czym osobiście się nie zgadzam, ale ten temat omówiłem już wcześniej na blogu.

Akceptacja i promocja otyłości muszą odejść!

https://twitter.com/Wannabeprettys1/status/1358255246947086338
https://twitter.com/Wannabeprettys1/status/1358165446894223360

#meanspo

Meanspiration to bardzo ciekawe, choć nieco mroczne zjawisko, polegające na czerpaniu motywacji do odchudzania z niemiłych (albo i gorzej) komentarzy wymierzonych niebezpośrednio w daną osobę.

Jak się okazuje, wiele młodych dziewczyn chcących stracić na wadze chce usłyszeć kilka przykrych słów, aby zmotywować się do często katorżniczej diety mającej pomóc im wyglądać jak Instamodelki. Niezupełnie, ale jest to rodzaj fat shaming i choć wiele osób się ze mną nie zgodzi, niektórym może to pomóc. Przyznaję zarazem, że jest to bardzo niebezpieczny i niezalecany sposób na chudnięcie. Zupełnie tego nie promuję, ale widzę jak może zadziałać.

https://twitter.com/edtwtmeanspo/status/1357367043893338114
https://twitter.com/deprivEDbeing13/status/1357686142485807106

Warto zaznaczyć, że znaczna większość użytkowniczek tego obszaru Twittera stara się pozostać anonimowymi mając w awatarach zdjęcia kobiet, które jak można się domyślać stanowią ich body goals. Omawiana tu nisza posiada również jaśniejszą stronę – recovery, czyli proces powrotu do znacznie mniej restrykcyjnego, utrzymywalnego sposobu odżywiania, choć nierzadki jest również relapse – ponowny zwrot w kierunku zachowań związanych z zaburzeniami odżywiania.

Dlaczego zainteresowały mnie zaburzenia odżywiania?

Z kim bym się nie spotkał, praktycznie zawsze przewinie się temat jedzenia – czy to z ludźmi, którzy również uprawiają sport, czy z osobami, które chcą poprawić swoją relację z jedzeniem i czasami mnie o coś podpytają, czy też z bliskimi znajomymi, z którymi spożywanie posiłków regularnie towarzyszy wspólnemu spędzaniu czasu.

Odżywianie to jeden z najbardziej fundamentalnych aspektów naszego życia i w jakiś sposób fascynuje mnie samo w sobie. Od jakiegoś czasu, samemu mając lekką obsesję na punkcie tego co jem, zacząłem zastanawiać się jak wyglądają nawyki żywieniowe innych ludzi. Co na co dzień spożywa Kowalski, ale i mój kumpel? Jakie są szczegóły ich diety? Z jakiegoś powodu jest to dla mnie interesujące, ale nie do końca jestem w stanie powiedzieć dlaczego.

Co więcej, ciekawi mnie dlaczego ludzie brną w zachowania związane z zaburzeniami odżywiania skoro wiedza na ten temat jest powszechnie dostępna? Musi za tym wszystkim stać coś więcej, początek zdaje się znajdować w głowie.

Postanowiłem zagłębić się w ED ponieważ:

  • przez lata sam kiepsko się odżywiałem
  • posiadam osobiste doświadczenia związane z kompulsywnymi zachowaniami oraz binge eating
  • jest to temat w dużym stopniu związany z fitnessem
  • czerpię z tego pewnego rodzaju motywację do pozostania na właściwej ścieżce

Oglądając youtubowych mukbangerów o twarzach, które można chwytać garściami, nie mogę się oprzeć wrażeniu, że jak dotąd w historii świata nigdy nie istniały tak, hmm, freaky sylwetki.

220 kg kobieta mówi, że nie jest w stanie sama założyć skarpetek, nie ma na nią krzesła u lekarza i nie jest w stanie ustać na nogach 15 min, ale i tak nie może przestać się objadać. W pewien smutny i dziwaczny sposób fascynujące jest to, że współczesny świat generuje mentalne problemy, które ludzie starają się rozwiązać przez jedzenie – coś, co jest nam absolutnie niezbędne, ale jednocześnie może okazać się zgubne.

Nie jestem zwolennikiem wyśmiewania osób z zaburzeniami odżywiania, choć przyznam, że jest to swoista katastrofa, od której trudno oderwać oczy. Ludzie ci zdecydowanie potrzebują dużej ilości wsparcia, a młodsze osoby edukacji i szeroko zakrojonych działań mających na celu uświadomienie im istotę świadomego odżywiania i jego długoterminowego wpływu na jakość życia.


Jeżeli spodobała ci się powyższa treść, rozważ wsparcie mojej twórczości oraz utrzymania domeny i hostingu przekazując datek za pomocą zwykłej karty debetowej lub PayPal.


Udostępnij